Skąd się bierze nasze cierpienie i ból?

Nie znam człowieka na tym świecie, który by nie zaznał bólu. Jak bardzo radość traktujemy jako pożądane uczucie, tak ból wydaje się być czymś absolutnie nieznośnym, niewygodnym, niechcianym. Wszelkie uczucia zaczynają się od interpretacji danego zdarzenia przez nasz umysł. Czasem jest to świadoma ocena, częściej jednak nie. Gdy pojawia się ból psychiczny, uruchamia się mechanizm, który zmieszczę…

Przypowieść bez tytułu

Pewien Mistrz Zen niósł wodę ze studni. Spotkał po drodze mężczyznę, który znał go ze słyszenia i przybył by go odszukać.  -Gdzie mogę znaleźć Mistrza tego klasztoru? – zapytał, sądząc iż niosący wodę jest służącym. Przecież to niemożliwe, by tak oświecony człowiek nosił wodę, by mył posadzki. Mistrz roześmiał się i odparł – Ja jestem…

Przypowieść o dwóch wilkach

Pewien stary Indianin Cherokee nauczał swoje wnuki. Powiedział im tak: – Wewnątrz mnie odbywa się walka. To straszna walka. Walczą dwa wilki: jeden reprezentuje strach, złość, zazdrość, smutek, żal, chciwość, arogancję, użalanie się nad sobą, poczucie winy, urazę, poczucie niższości, kłamstwa, fałszywą dumę i poczucie wyższości. Drugi to radość, zadowolenie, zgoda, pokój, miłość, nadzieja, akceptacja,…

Przypowieść: Los ślimaka

Pewnego dnia, kiedy byłem z nim [Don Juanem] w mieście, podniosłem ślimaka ze środka chodnika i odłożyłem w bezpieczne miejsce, pomiędzy jakieś pnącza. Byłem przekonany, że pozostawiony samemu sobie, wcześniej czy później zostałby rozdeptany. Uważałem, że przenosząc go w bezpieczne miejsce, uratowałem mu życie. Don Juan wykazał, że moje przekonanie było bardzo pochopne, bo nie…

Fragment książki Eckharta Tolle “Nowa ziemia”

Wirus zajmujący obecnie tak wiele przestrzeni w głowach i mediach jest przez to jeszcze ważniejszym czynnikiem wpływającym na nasze życie. Jego ważności nie sposób nijak ogarnąć. Bo i też po co? Mnie natomiast bardzo zajmuje to, na co mam wpływ tu i teraz: moje myśli i uczucia. To, czym się karmię, otaczam. zarówno przez media,…

Rozstania

Każdy z nas w pewnym momencie swojego życia rozstał się z czymś lub kimś.

Rozstajemy się z porami roku, z bliskimi, z przyjaciółmi, z pomysłami… Niekiedy następują powroty, a niekiedy nie.

Czuję obecnie jak rozstaję się z porą roku. Nie latem czy wiosną, ale taką wewnętrzną porą roku, która niekoniecznie odpowiada tej zewnętrznej. To taka pora, którą chciałabym przedłużyć, pobyć w niej jeszcze, popatrzeć na cuda, które rodziła… I nie nie ma jak jej zatrzymać. Jej naturą jest permanentna zmiana.

I choć nie wiem przecież wcale, co przyniesie kolejna pora, to jednak obserwuję trudność w puszczeniu jej. Smutno mi z tym rozstaniem. I to też się niebawem zmieni. Smutek rozpłynie się przy którymś wschodzi słońca lub wędrówce po lesie… i pojawi się nowe.

Czy znów się przywiążę? Co za różnica czy tak, czy może będę chcieć, by się szybciej skończyła? Nie wstrzymam naturalnych zmian. Zatem podejmuję dziś decyzję o byciu w zgodzie z naturą. O byciu w zgodzie ze zmianą, jeśli nic nie mogę zrobić. Podejmuję w sobie decyzję o zmienianiu się wraz nią.