Przypowieści

Los ślimaka

Pewnego dnia, kiedy byłem z nim [Don Juanem] w mieście, podniosłem ślimaka ze środka chodnika i odłożyłem w bezpieczne miejsce, pomiędzy jakieś pnącza. Byłem przekonany, że pozostawiony samemu sobie, wcześniej czy później zostałby rozdeptany. Uważałem, że przenosząc go w bezpieczne miejsce, uratowałem mu życie.

Don Juan wykazał, że moje przekonanie było bardzo pochopne, bo nie rozpatrzyłem dwóch istotnych faktów. Po pierwsze, ślimak mógł uciekać przed śmiercią od trucizny zawartej w liściach winorośli, po drugie, mógł mieć wystarczająco silną wolę, aby przejść przez chodnik. Wtrącając się, nie uratowałem go, ale sprawiłem, że utracił to, co z takim trudem zyskał.

Oczywiście chciałem odłożyć ślimaka w miejsce, z którego go podniosłem, ale don Juan mi nie pozwolił. Powiedział, że przeznaczeniem ślimaka było to, że jakiś idiota przetnie mu drogę i wyhamuje impet. Jeśli zostawię go tam, gdzie go odłożyłem, być może ślimak zbierze wystarczającą moc, by podążyć tam, dokąd zmierzał.

Pomyślałem, że rozumiem o co mu chodzi. Najwyraźniej jednak zgodziłem się z nim jedynie powierzchownie. Najtrudniejszą dla mnie rzeczą było pozwolić innym – być. “

C. Castaneda

********************************************************************************

Przypowieść o dwóch wilkach

Pewien stary Indianin Cherokee nauczał swoje wnuki. Powiedział im tak:

– Wewnątrz mnie odbywa się walka. To straszna walka.

Walczą dwa wilki:

jeden reprezentuje strach, złość, zazdrość, smutek, żal, chciwość, arogancję, użalanie się nad sobą, poczucie winy, urazę, poczucie niższości, kłamstwa, fałszywą dumę i poczucie wyższości.

Drugi to radość, zadowolenie, zgoda, pokój, miłość, nadzieja, akceptacja, chęć zrozumienia, hojność, prawda, życzliwość, współczucie i wiara.

Taka sama walka odbywa się wewnątrz was i każdej innej osoby.

Dzieci myślały o tym przez chwilę, po czym jedno z nich zapytało:

– Dziadku,  a który wilk wygra?

– Ten, którego nakarmisz – odpowiedział stary Indianin.

********************************************************************************

Pewien Mistrz Zen niósł wodę ze studni.

Spotkał po drodze mężczyznę, który znał go ze słyszenia i przybył by go odszukać. 

-Gdzie mogę znaleźć Mistrza tego klasztoru?

– zapytał, sądząc iż niosący wodę jest służącym.

Przecież to niemożliwe, by tak oświecony człowiek nosił wodę,

by mył posadzki. Mistrz roześmiał się i odparł

– Ja jestem tym, którego szukasz. 

Mężczyzna nie mógł uwierzyć. Powiedział:

– Wiele o tobie słyszałem, ale nie mogę uwierzyć, że nosisz wodę ze studni.

– Lecz przecież to właśnie robiłem zanim doznałem oświecenia – nosiłem wodę ze studni, rąbałem drewno, toteż robię to nadal – odpowiedział Mistrz.

– Ale w takim razie wytłumacz mi na czym polega różnica:

przed oświeceniem wykonywałeś te prace i wykonujesz je po oświeceniu.

Rozbawiony Mistrz rzekł:

– Różnica leży wewnątrz.

Wcześniej robiłem wszystko jak we śnie, teraz robię to samo w pełni świadomie.

Czynności są te same, ale ja już nie jestem taki sam.

A ponieważ ja się zmieniłem, świat który widzę także się zmienił.

********************************************************************************