Rozstania

przez Ewelina

Każdy z nas w pewnym momencie swojego życia rozstał się z czymś lub kimś.

Rozstajemy się z porami roku, z bliskimi, z przyjaciółmi, z pomysłami… Niekiedy następują powroty, a niekiedy nie.

Czuję obecnie jak rozstaję się z porą roku. Nie latem czy wiosną, ale taką wewnętrzną porą roku, która niekoniecznie odpowiada tej zewnętrznej. To taka pora, którą chciałabym przedłużyć, pobyć w niej jeszcze, popatrzeć na cuda, które rodziła… A jednak nie ma jak jej zatrzymać. Jej naturą jest permanentna zmiana.

I choć nie wiem przecież wcale, co przyniesie kolejna pora, to jednak obserwuję trudność w puszczeniu jej. Smutno mi z tym rozstaniem. I to też się niebawem zmieni. Smutek rozpłynie się przy którymś wschodzie słońca lub wędrówce po lesie… i pojawi się nowe.

Czy znów się przywiążę? Co za różnica czy tak, czy może będę chcieć, by się szybciej skończyła? Nie wstrzymam naturalnych zmian. Zatem podejmuję dziś decyzję o byciu w zgodzie z naturą. O byciu w zgodzie ze zmianą, jeśli nic nie mogę zrobić. Podejmuję w sobie decyzję o zmienianiu się wraz nią.