Skąd się bierze nasze cierpienie i ból?

przez Ewelina

Nie znam człowieka na tym świecie, który by nie zaznał bólu. Jak bardzo radość traktujemy jako pożądane uczucie, tak ból wydaje się być czymś absolutnie nieznośnym, niewygodnym, niechcianym.

Wszelkie uczucia zaczynają się od interpretacji danego zdarzenia przez nasz umysł. Czasem jest to świadoma ocena, częściej jednak nie. Gdy pojawia się ból psychiczny, uruchamia się mechanizm, który zmieszczę w zdaniu “nie powinno być tak jak jest”. Choć za tym kryje się wiele, a m.in. “jak mógł mi to zrobić?”, “nie zasługuję na to”, “dlaczego znowu ja?”, “ale beznadzieja”, “znowu zawaliłem”, “kiedy to się skończy?”, …

Łatwo zauważyć, że tego typu myśli pogłębiają cierpienie. Do tego mogą uruchomić łańcuszek kolejnych nie wspierających myśli lub przekonań. W końcu mamy tyle tego w głowie, że wierzymy, że tak jest i zaczynamy identyfikować się z tymi ocenami i na ich podstawie tworzyć naszą rzeczywistość. Ten stan cierpienia czasem trwa kilka godzin, czasem kilka dni, a czasem kilka lat. 

 

Na wszystko można spojrzeć z kilku perspektyw i często używanym jest przykład o szklance do połowy pustej lub do połowy pełnej. To my wybieramy, w jaki sposób na coś patrzymy. To my wybieramy co myślimy, a w efekcie tego, co czujemy. 

 

Może się tu pojawić pytanie o ból fizyczny. Co z nim? Przecież go sobie nie wymyślam! Oczywiście, że nie. Tak jak odczuwanie przyjemności, ból fizyczny jest komunikatem dla ciała, że coś jest nie tak. I teraz mogę się zastanowić co robię dalej z tym bólem. Jakimi myślami go otaczam? Czy biorę szybki znieczulacz i pod jego przykryciem funkcjonuję dalej? Czy przyglądam mu się, szukam przyczyny i zajmuję się przyczyną oraz skutkiem, czy jedynie skutkiem? 

Ból zęba czy jakakolwiek choroba w ciele fizycznym nie pojawia się tak po prostu, z chwili na chwilę. Czasem skutek ten (w postaci dolegliwości) jest wywoływany przez naszą dietę, sposób życia, stres, codzienną higienę, niedbałość.

 

Wiele już poczyniono badań naukowych i udowodniono, że nasze myśli mają OGROMNY wpływ na zdrowie naszego ciała. Tak więc to, co się składa na nasze samopoczucie (uczucia oraz zdrowie) w dużej mierze zależy od naszych myśli! Czyż to nie wspaniałe? 😀 

Wystarczy zacząć dbać o coś, co ja nazywam higieną umysłu. Zacząć przyglądać się swoim myślom przy różnych okazjach i być może, dla ułatwienia (przynajmniej na początku) zapisywać je. To zupełnie jak z dietą żywieniową. Kiedy idziemy do dietetyka ten, na samym początku pyta nas o to co, kiedy i w jaki sposób jemy. Myśli są podobnego rodzaju pożywieniem i przyglądając się temu, co się pojawia w naszych głowach, jest duża szansa, że zobaczymy, co służy naszej równowadze, a co nie. 

 

Jeśli chodzi o tzw. Pozytywne, przyjemne uczucia, działają w dokładnie w ten sam sposób: to nasza interpretacja czyni, że są pożądane. 

 

Często patrzę na uczucia jak na pogodę. Żeby życie mogło utrzymać się na naszej plancie, potrzebuje zarówno słońca jak i deszczu. I dlatego Ziemia reguluje swoją równowagę poprzez zjawiska atmosferyczne. 

 

Pamiętaj, że każde uczucie jest właściwie. Ono komunikuje Ci jedynie Twoje potrzeby, które, ostatecznie, sprowadzają się do chęci przetrwania.